Stałam w łazience przed lusterkiem. Myłam ząbki przeglądałam się swojemu odbiciu kiedy do pomieszczenia wszedł Liam. Uśmiechnął się do mnie. Sam też wziął szczoteczkę i zaczął myć zęby. Stanął przed lusterkiem i patrzył na mnie w lustrze. Wyplułam pianę i wypłukałam usta. Gdy się podniosłam szczerzył mordkę.
- I czego się cieszysz?-zapytałam.
- Bo mogę.- Wyszłam do pokoju i poszłam do szafy. Liam zaczął się śmiać na głos. Założyłam getry i tunikę i wróciłam do łazienki.- Niki?
-Mmm?- zamruczałam szukając w kosmetyczce kremu
-Pójdziesz dzisiaj na koncert?
-Nie Liam. Znasz moje zdanie.-odparłam spokojnie
-Proszę. Zrób to dla mnie- powiedział do mnie
-Nie
-Proszę.
-Nie Liam. Nie namawiaj mnie.-rzuciłam w jego stronę
-Proszę-powtórzył się objął mnie w tali.- Nie dam ci się pomalować jak się nie zgodzisz
-Liam spóźnię się.-powiedziałam zerkając na zegarek
-Pójdziesz- Pyta
-Nie.
-No proszę cię.- Cholera czy on nie odpuści?- Bo zawołam ich tutaj-zastraszył mnie
-Nie zrobisz tego.-powiedziałam
-No proszę cię
-Dobra. Pierwszy i ostatni raz.-Powiedziałam. Chłopak wydał okrzyk zwycięstwa Wziął mnie w ramiona i obrócił. Szybko się pomalowałam. Wzięłam wodę w torbę i zbiegłam na dół po schodach. Skierowałam się do wyjścia kiedy złapał mnie za kaptur
-Jeść-powiedział tonem jak mój ojciec kiedyś jeszcze przed śmiercią mamy
-Nie będę jeść przed...-wciął mi się w słowo
-Masz zjeść
-Nie będę.-powiedziałam poirytowana
-Kurwa mać dzieciuchu jeden- już jest zły. Ale mi nic nie zrobi
-Spierdalaj-powiedziałam i mu się wyrwałam
-Niunia no.
-Liam proszę-powiedziałam zachrypnięta. Przypomniało mi się jak ojciec tłukł swoją żonę na "kwaśne jabłko"
- Znowu to samo?
-Proszę puść mnie.-powiedziałam ledwie słyszalnie
- Co się dzieje?-Zapytał troskliwie
-Nic. Mogę już iść?
-Idź.-uległ. Wiedziałam że nie ma już argumentów żeby się ze mną kłócić.
Po południu wróciłam do domu. Nieźle wpierdoliłam jakiemuś typowi. Jebany szmaciarz myśli że może sobie pozwolić na takie wybryki. I jeszcze pokłóciłam się z chłopakiem. Zerwaliśmy ze sobą. Wchodząc do domu zakryłam sobie chociaż część te na szyi, na ramionach. Weszłam dalej. W pomieszczeniu było słychać rozmowę. Nie wchodząc do salonu poszła prosto do kuchni. Nalałam sobie szklankę soku i poszłam do swojego pokoju.
Weszłam do pokoju. zostawiając otwarte drzwi poszłam do łazienki. Starłam smugi po rozmazanym tuszu i umalowałam się na świeżo. przebrałam się w czyste ubrania. Te poplamione krwią wrzuciłam do pralki i zeszłam na dół biorąc po drodze jeszcze szpilki. Zadowolona weszłam do salonu gdzie siedzieli chłopaki za pewne z zespołu. Podeszłam do Liama i usiadłam mu na kolanach.
Widziałam zdziwienie chłopaków. Patrzyli na mnie rozbawieni. Liam objął mnie ramieniem i poprawił sobie na kolanach. Nic się nie odzywałam. Słuchałam jak rozmawiają o trasie koncertowej. Znowu. Znowu zostanę sama. Zostawi mnie. I zaczyna się moje zamartwianie się o niego. Chłopak chwycił moją dłoń i uścisnął uspokajająco wyczuwając moją reakcję na trasę koncertową.
- I czego się cieszysz?-zapytałam.
- Bo mogę.- Wyszłam do pokoju i poszłam do szafy. Liam zaczął się śmiać na głos. Założyłam getry i tunikę i wróciłam do łazienki.- Niki?
-Mmm?- zamruczałam szukając w kosmetyczce kremu
-Pójdziesz dzisiaj na koncert?
-Nie Liam. Znasz moje zdanie.-odparłam spokojnie
-Proszę. Zrób to dla mnie- powiedział do mnie
-Nie
-Proszę.
-Nie Liam. Nie namawiaj mnie.-rzuciłam w jego stronę
-Proszę-powtórzył się objął mnie w tali.- Nie dam ci się pomalować jak się nie zgodzisz
-Liam spóźnię się.-powiedziałam zerkając na zegarek
-Pójdziesz- Pyta
-Nie.
-No proszę cię.- Cholera czy on nie odpuści?- Bo zawołam ich tutaj-zastraszył mnie
-Nie zrobisz tego.-powiedziałam
-No proszę cię
-Dobra. Pierwszy i ostatni raz.-Powiedziałam. Chłopak wydał okrzyk zwycięstwa Wziął mnie w ramiona i obrócił. Szybko się pomalowałam. Wzięłam wodę w torbę i zbiegłam na dół po schodach. Skierowałam się do wyjścia kiedy złapał mnie za kaptur
-Jeść-powiedział tonem jak mój ojciec kiedyś jeszcze przed śmiercią mamy
-Nie będę jeść przed...-wciął mi się w słowo
-Masz zjeść
-Nie będę.-powiedziałam poirytowana
-Kurwa mać dzieciuchu jeden- już jest zły. Ale mi nic nie zrobi
-Spierdalaj-powiedziałam i mu się wyrwałam
-Niunia no.
-Liam proszę-powiedziałam zachrypnięta. Przypomniało mi się jak ojciec tłukł swoją żonę na "kwaśne jabłko"
- Znowu to samo?
-Proszę puść mnie.-powiedziałam ledwie słyszalnie
- Co się dzieje?-Zapytał troskliwie
-Nic. Mogę już iść?
-Idź.-uległ. Wiedziałam że nie ma już argumentów żeby się ze mną kłócić.
Po południu wróciłam do domu. Nieźle wpierdoliłam jakiemuś typowi. Jebany szmaciarz myśli że może sobie pozwolić na takie wybryki. I jeszcze pokłóciłam się z chłopakiem. Zerwaliśmy ze sobą. Wchodząc do domu zakryłam sobie chociaż część te na szyi, na ramionach. Weszłam dalej. W pomieszczeniu było słychać rozmowę. Nie wchodząc do salonu poszła prosto do kuchni. Nalałam sobie szklankę soku i poszłam do swojego pokoju.
Weszłam do pokoju. zostawiając otwarte drzwi poszłam do łazienki. Starłam smugi po rozmazanym tuszu i umalowałam się na świeżo. przebrałam się w czyste ubrania. Te poplamione krwią wrzuciłam do pralki i zeszłam na dół biorąc po drodze jeszcze szpilki. Zadowolona weszłam do salonu gdzie siedzieli chłopaki za pewne z zespołu. Podeszłam do Liama i usiadłam mu na kolanach.
Widziałam zdziwienie chłopaków. Patrzyli na mnie rozbawieni. Liam objął mnie ramieniem i poprawił sobie na kolanach. Nic się nie odzywałam. Słuchałam jak rozmawiają o trasie koncertowej. Znowu. Znowu zostanę sama. Zostawi mnie. I zaczyna się moje zamartwianie się o niego. Chłopak chwycił moją dłoń i uścisnął uspokajająco wyczuwając moją reakcję na trasę koncertową.
Dlaczego wydaje mi się to pustą historią bez dna?? Jesteś strasznie wulgarna z wszystkich robisz jakiś nie wiem psychopatów. Nie podoba mi się to za bardzo...
OdpowiedzUsuń