Wróciłam do gabinetu gdzie leżał Niall. Zaczęłam grzebać po szafkach.
N-Czego szukasz?
J-Niczego-powiedziałam
N-Może pomoge-Spytał. Podniosłam wzrok i zmroziłam go-Albo polerze.
J-Dobry wybór
N-Co mu się stało?
J- Jego uzależnienie doprowadziło do śmierci.
N-Ale od czego był uzależniony?
J-Nie mogę powiedzieć
N-To mój przyjaciel.
Niall zbladł
J-Dobre się czujesz?
N-Nie
J-Co się dzieje?
N-Boli.
J-Co boli?
N-Głowa.
J-Podwiń rękaw.
Podeszłam do niego. Usiadłam na skraju. Zmierzyłam mu ciśnienie. W normie.
J-Zdarzało ci się to wcześniej?
N-Nie.
J-Chodź zrobie ci tomografie komputerową.
N-Będzie bolało?
J-Nie
N-Dobrze.
Zaprowadziłam go na sale. położył się.
J-Rozluźnij się.
N-okey-powiedział zrobiłam tą tomografie i wyszło wszystko okey.
J-Denerwowałeś się czymś?
N-Tylko Markiem.
J-Dobra. Możesz wstać.
N-Wstał i usiadł.
J-Zatrzymam cię na kilka dni.
N-Ale tu będziesz Lekarzem prowadzącym?
J-Tak
N-Dobrze.
J-To wy zadzwoniliście po karetke na lodowisku?
N-No tak
J-Dzięki.
N-Jak twoja kostka.
J-O mnie się nie martw ja sobie rade dam to o ciebie się martwię.
N-Nie musisz...
J-Musze.
N-Dziękuje.
J-Chodź zaprowadzę cię na sale
Poszłam z nim na sale i po podłączałam welflony. Skrzywił się trochę.
Zaraz na sale weszli chłopaki.
Li-Co z nim?
J-Zostaje na badania.
Li-Dlaczego?
J-Bo mam taki kaprys
Li-Dobra a jakie badania?
J-Nie wiem jeszcze.-Powiedziałam i odwróciłam się do nich.- Idźcie do domu. Będę was informować na bieżąco. Jesteście przemarznięci.
H-Ale na pewno
J-Tak. Na pewno...-Powiedziałam i oni wyszli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz