czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział 6*

Zeszłam do niego. Siedział w salonie i oglądał telewizje. Usiadłam obok i przełożyłam swoje nogi przez jego się położyłam. Patrzył na mnie zdumiony.-Co?-Spytałam łagodnie
Z-Nic-powiedział.
J-Nie nie. Z tego są dwie strony o co chodzi?
Z-Też bym się tak położył-powiedział odwracając wzrok. Usiadłam moszcząc się na jego kolanach. Patrzył na mnie podejrzanie.
J-Nie odwracaj wzroku.-powiedziałam A on spuścił go na dłonie. Uniosłam jego podbródek zmuszając go do spojrzenia mi w oczy.-I nie spuszczaj wzroku.
Z-Ale przy tobie to nie jest takie proste.
J-Dlaczego?
Z-Bo ty jesteś inna niż one wszystkie.-Powiedział wskazując na fanki za oknem.
J-Możemy pozasłaniać rolety jeśli poczujesz się lepiej.
Z-Możemy.
J-W całym domu?-pokiwał głową.-Ok. -Wcisnęłam guzik i Rolety opadły.
Z-Dziękuję-powiedział i się przysuną chcąc pocałować. Odsunęłam się chcąc zbadać jego reakcje. Jednak tylko się uśmiechną i przytrzymał moją głowę i pocałował.
J-Za..
Z-Ćśśś -powiedział i wpił się w moje usta. Oderwałam się od niego
J-Cholera-powiedziałam
Z-Co się stało?
J-Okna są pouchylane.
Z-To biegnij.
J-Zamknij drzwi na klucz
Z-Dobra-krzykną a ja pobiegłam pozamykać okna za piętrze. Gdy już wykonałam czynność zrobiłam do dano na dole.-Już?-Zapytał
J-Chyba wszystkie okna pozamykałam.
Z-To dobrze-powiedział i pogłośnił telewizor. Ponownie ułożyłam się w poprzedniej pozycji i zerknęłam na niego. Posmutniał. Zerwałam się. Patrzył na mnie zdziwiony.
J-Wstań-poprosiłam. Chłopak podniósł się a ja rozłożyłam kanapę w salonie. -No co?
Z-Nic-powiedział.
J-Kładź się-powiedziałam wskazując na łóżko. On posłusznie wykonał polecenie. Pobiegłam po koc i położyłam się obok niego. Przysuną się do mnie blisko. -Co robisz?
Z-Nie ty jedna boisz się burzy-powiedział. Zaśmiałam się.
J-No proszę.. Ładnie, ładnie.-Gdy to powiedziałam zaczęło padać... Nie to zdecydowanie za mało. Lało się ciurkiem. Wyłączyłam telewizor i westchnęłam. Wstałam i powyłączałam wszystka z gniazdek. Siedział na łóżku i przyglądał mi się. W domu było ciemno bo zabrali prąd. Z pomocą telefonu poszłam po świeczki. W jednym opakowaniu było 50 sztuk o zapachy wanilii. Miałam takie 3 paki.-Chodź tu pomożesz mi pozapalać.-Wyjął zapalniczkę z kieszeni i zaczął zapalać świeczki.
Z-Dlaczego cię ten dupek wywalił z pracy?
J-Bo znalazł kogoś lepszego na to konto.
Z-I nie będziesz tęsknić?
J-Nie wiem sama już.
Z- Szkoda mi ciebie
J-Nie chce litości.
Z- Ale to nie litość. To współczucie.
J-Też nie chce. Jeszcze będzie mnie błagał na kolanach żebym wróciła.
Z-Skąd wiesz
J-Pięć, Cztery, Trzy ,Dwa , Jeden, Zero.-i zaczął dzwonić mi telefon. Na ekranie było napisane  "Dyrektorek"-Haha mówiłam
Z-Bystra jesteś. -powiedział- Nie odbierasz?
J-Jebać go.
Z-Aha miło.
J- No co?
Z- Nic przecież nie mówię
J-No dobrze-burknęłam
Z-Nie fochaj się
J-Nie zamierzam
Z-Cieszę się. Zamierzamy siedzieć przy świeczkach?
J-Wolisz po ciemaku?
Z-Mnie o tam rybka aby blisko ciebie-powiedział i nachylił się i chciał złożyć pocałunek na moich ustach ale odskoczył bo się poparzył o świeczkę.
J-Brawo- wybuchłam śmiechem. Zrobił minkę zbitego pieska.-No ej. Nie rób tak.-Powiedziałam i usiadłam na łóżko bo skończyłam zapalać świeczki. Spojrzał na mnie i rzucił się przygniatając mnie do łóżka. Zaczął zachłannie całować moje usta.
J-Nie-powiedziałam i odsunęłam go od siebie.
Z-Nie chce tego o czym myślisz.-powiedział pragnę tylko twoich ust.-powiedział po czym ponownie zachłannie się w nie wpił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz