środa, 5 marca 2014

Rozdział 3

             W samochodzie też było chłodno. Zaczęłam się trząść z zimna. Dostałam jeszcze bardziej widocznej gęsiej skórki. Niall przyglądał mi się bacznie. Siedziałam obok niego. Starałam się nie zwracać na niego uwagi. Skuliłam się bardziej na siedzeniu i uparcie patrzyłam przez przyciemnianą szybę.
-Zimno ci?-Zapytał Niall
-A czy to ważne?
- Chcesz bluzę?-zapytał poważnie.
-Nie dziękuję.-odparłam obojętnie. Chłopak skrzywił się na moje słowa a raczej na obojętność w moim głosie i zaczął zdejmować swoje ubranie. Patrzyłam na niego. Podał mi okrycie a ja szybko je założyłam żeby straciło jak najmniej ciepła.- Dziękuję-powiedziałam przysuwając się do niego.
              To że siedzieliśmy na ostatnim siedzeniu limuzyny mieliśmy luz.  Położyłam głowę na jego udach zdejmując w między czasie szpilki. Położyłam stopy na siedzeniu i leżałam.  Niall głaskał mnie po policzku a drugą rękę położył na moim ramieniu. Do domu zostało jeszcze ok półtorej godziny drogi. Chłopaki się pospali. Ja też byłam zmęczona. Ale nie poszłam spać. Kiedy głaskanie po policzku ustało spojrzałam na Nialla. Usnął. Biedny. Chciałam się podnieść żeby móc rozłożyć mu fotel odezwał się
- Nie ruszaj się-powiedział
-Chciałam ci tylko rozłożyć fotel.
-Nie trzeba. Tak jest dobrze-powiedział sennie.
- Jak chcesz-powiedziałam i usiadłam. Chłopak zaraz otworzył oczy.- Coś się stało?
-Nie. A miało?
-Miałeś spać.
- Nie mogę jak ty siedzisz i nie śpisz obok.
- Mną się nie przejmuj.
-Nie da się tak.
-Da się.-powiedziałam i wyjęłam telefon i napisałam do kolegi czy idzie na imprezę. Gdy dojechaliśmy do domu nie weszłam do środka tylko ruszyłam w stronę klubu. Ale daleko nie poszłam
-Gdzie idziesz?-zapytał mój brat.
-Na imprezę. Nie bój się przed świtem powinnam wrócić.
- Będę się martwić.
- Wrócę Liam. Idź spać-powiedziałam.
-Wróć szybko-powiedział całując mnie w czoło.
                  Teraz już bez oporów ruszyłam do klubu. Tam przy stoliku czekali na mnie przyjaciele. Wypiłam z nimi trochę i poszłam się bawić. Wszystko było świetnie do puki nie zobaczyłam mojego eks. Byłam tak rozwścieczona że musiałam wyjść. W połowie drogi mnie dogonił.
-Niki zaczekaj-powiedział odwracając mnie do siebie.
- Co?
-Dalej jesteś zła?
-Jestem.
-Dlaczego?
-Powinieneś wiedzieć-powiedziałam spokojnie.  Obeszłam go i weszłam do domu trzaskając drzwiami. Liam spał na kanapie. Podeszłam do niego,  usadowiłam się obok i przytuliłam do niego.
-Już jesteś-ziewnął sennie.
-Jestem-słabo odparłam. Długo nie czekałam na sen.
                           Rano obudziłam się w swoim pokoju. Leżałam chwilę przypominając sobie co się działo wczoraj. Przekręciłam się na bok i pierwsze co zobaczyłam to niebieskie oczy.  Zakryłam się kołdrą i jęknęłam cicho. Niall poruszył się i delikatnie zsunął mi nakrycie z głowy.
-Nie chowaj się przede mną -prosi mnie cicho. Z westchnieniem sięgam po kołdrę i się przykrywam. Zamykam oczy i udaję że śpię.- Proszę-mówi szpetem.
- Co ty tu robisz?-zapytam zachrypnięta- Nie powinno cię tu być.
-Ale jestem. I jak zapewne już zauważyłaś leżę tu.- uśmiecha się do mnie
-Widzę.- mówię całkiem spokojnie. - I co jesteś zadowolony?
-Owszem-odpowiada.- I cieszę się, że widzę twoją śliczną buzię  zaraz po otworzeniu oczu.
-Chyba sobie żartujesz...- urywam.- Żadna ze mnie piękność.
- Właśnie że tak. I nie wszczynaj kłótni z samego rana
-Nie zamierzam.-  Powiedziałam i przysunęłam się do niego. Nie powiem. Jego mina jest bezcenna. Malował się na niej szok i... zadowolenie? Objął mnie i dokładnie przykrył kołdrą. Podniosłam głowę i patrzyłam na niego.  Gdy nasze spojrzenia się spotkały nachylił się musnął moje usta.- Czytasz mim w myślach?- zapytałam uśmiechnięta.
-Nie-odpowiada rozbawiony.- Twój brat nie będzie zadowolony jak nas razem zobaczy.-Ostrzega
-Wiem. zdaję sobie z tego sprawę.
-Nie chcę byś znienawidzony-mówi poważnie. - Bo chcę tu się jeszcze pojawić u ciebie jak mi na to pozwolisz.
-Niall. My się znamy cały dzień. To trochę za krótko.
-Chcę się z tobą zacząć spotykać. Zależy mi na tobie.-wyznaje a mi opada kopara. Chłopak korzysta z okazji i całuje mnie. Najpierw tak delikatnie muska moje usta  a już po chwili nasze języki walczą ze sobą w dominacie. Pocałunek był tak bardzo namiętny. I jak ona całuje... Rozpływam się pod dotykiem jego dłoni, jego ust, jego bliskości. Kiedy się ode mnie odrywa uśmiecha się i wstaje. Zakłada na siebie spodnie. I ja wstaję. Idę do łazienki. Staję przed lusterkiem i krzywię się. Za mną staje blondyn i dotyka mojego policzka.-Nie krzyw się-prosi. -Jesteś śliczna. Nie maluj się proszę... Dla mnie.
-Pomaluję się. Ale delikatnie-mówię.
-Obiecujesz?- Pyta
-Obiecuję.-mówię i uśmiecham się delikatnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz