G-Taylor?? Msz lód??
T-Tak już ci daje..
Poszliśmy do ludówki i podała mi lód.
G-Siadaj-powiedziałam do Zayna.
Chłopak usiadł i przestraszony patrzył na mnie.. Przyłorzyłam mu dłoń do policzka i z drógiej strony lód..
G-Jewel pomożesz?
J-Jasne.-Podeszła do Lou i przyłożyła lód.
Gdy sie rozpuśćił posmarowałam. ich siniaki i poszłam do siebie... W końcu chwila dla siebie. Reszta poszła na ognisko.. Leżałam tak rozmyślając o sobie i o swiom życiu.. W moich oczach pojawiły się łzy..Podniosłam sie z niego i poszłam do łzanieki i ochlapałam twarz zimną wodą..Oparłam ręce o zlew..Wytarłam buzie i poszłam ich poinformowć że wychodze..W sród nich był Niall. Pobiegłakm po telefon i jakieś drobne i poszłam.. Moje nogi zaprowadziły mnie nadjeziorko z wodwospadem. To miejsce jest piękne... Postanowiłam usiąść na brzegu.. Zanurzyłam nogi. Postanowiłam zobaczyć co to mijesce w sobie skrywa.... Nie było tam już nic siekawego.. Usiadłam na trawie. Położyłam sie i zamknęłam oczy. Jednak coś mi nie było po nosie. Wstałam ukryłam sie za krzakami. Przyglądałam się czy nikt nie przyjdzie. Po chwili Jakiś chłopak rozpoznałam że to Niall wyłonił sie na polane. Wyszłam zza krzaków i zaczęłam się rozglądać żeby nic nie podejrzewał. Odwróciłam sie tyłem do niego i zachęłam się rozglądać. Rozglądając sie tak swoje kroki kierowałam w jego strone.. Poczułam że sie unosze przestraszona odruchowo uderzyłam go.. Odwróciłam sie do niego..
G-Boże przeraszam..
N-Nic sie nie stało.. Co tu robisz?
G- Nie wiem.. Nawet nie wiem jak sie tu znalazłam.
N-Nic dziwnego..
G-Dlaczego?
N-Jesteś tu nowa.
G-Też prawda.
N-Długo tu jesteś?? Dłogo tak chodzisz?
G-Tak około 2 godzin
N-Może chodźmy. Będą sie martwić o ciebie.
G-Nic im nie będzie.. Możesz mnie z tąd wyprowadzić?? Pójde pochodzić sobie po mnieście..
N-No dobra to chodżmy.
Niall wyprowadził mnie z tego pięknego miejsca i poszłam w kierunku miasta... Gdy już mi sie znudziło chodzenie po mieście wróciłam do domu. Tam Jewel i Taylor Siedziały zdenerwowane. Gdy mnie zobaczyła podbiegła do mnie i przytuliła.
G-Ej co jest..
J-Gdzieś ty była wiesz jak sie martwiłam..
G-A co sie stało?
T-Był tu Łukasz i powiedział że cie znajdzie.
G-A po co był?
H-Oooo jesteś wreszcie..
G-Po co tu był..
T-Powiedział że musi cie zlikwidować bo ma przez ciebie same problemy.
G-A niby jakie?
J-Nie wiem
Zaraz do domu wpadł do domu Liam.
Li-Jewel Chowaj ją on tu idzie..
Jewel złapała mnie za ręke i pobiegłyśmy na góre..
J-Cicho.
G-A le jkim ja moge byś problemem???
J-Nie jesteś problemem..
Usłyszałam krzyk Taylor
T-Ochrona!!!!!
Zaraz posypały sie wiązanki przekleństw. Przyszedł Harry i przytulił mnie.. W moich oczach były łzy..
H-Nie przejmuj sie nim..
G-Jestem problemem. Lepiej będzie jeśli sie mnie pozbędziecie.
J-Nie masz prawa tak mówić.
G-Ale to prawda.
Zprowadzili mnie na dół.. Poszłam do siebie. Przebrałam sie w piżame i wyszłam na balkon. Zaraz przyszedł Louis i dał mi swoją bluze.
G-Dzięki.
Lou- Nie masz za co.
G-Nie wiem czemu zawsze jestem problemem.
Lou-Nie jesteś problemem.
G-Jestem
Lou-Nie jesteś.
Przytulił mnie do siebie.
G-Nie będzie ci zimno?
Lou-Nic mi nie będzie..
Przełożyłam swoje nogi nod jego i przykrył nas kocem. Zaraz na taras wyszedł Niall..
N-Jak tam..
G-Tak jak widzisz...
N-Czego on może od ciebie chcieć??
G-Nie wiem... Ale jak chce sie mnie pozbyć to mu pomoge.
N i Lou-Nieee!!!
G-Dlaczego?
N-Bo nie masz prawa.
G-Ale zawsze ptwarzam same problemy jestem tu zbędna..
N-Louis nie...
Lou- No dobra.
G-Co??
N-Nic.
G-Myślisz że nie wiem że mnie kochasz?
N- Nie kocham cie
G-Też sie ciesze.
Lou-Ale... Ooooo nie
G i N-Co?!
Lou-Zdradza mnie.. Nie podaruje jej tego.
G-Siedź. Sama sie do ciebie odezwie.
Lou-Ale jak..
G-Przetestowałam tą metode. Zaufaj mi.
Lou-Dobra.
N-Posuńcie sie.
Posuneliśmy sie i Niall usiadł obok nas... Siedziałam tak jeszcze chwile i usnęłam...
Prosze o komentarze co myślicie ma temat tego bloga a jeśli macie jakieś pytania dotyczące mojej osoby lub bogo lub czegoś innego zapraszam na http://ask.fm/Gabrielle139
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz